Za dużo się dzieje…

smutekCzasami liczba obowiązków, jaką mam na głowie zaczyna mnie przerastać. Przede wszystkim w pracy, ponieważ szef ciągle nie daje nam żyć. Nieważne ile byśmy nie pracowali, ile tak ciągle uważa, że trwonimy cenny czas, a co za tym idzie jego pieniądze. A wszystko zaczęło się od tego, że w przerwie rozmawiałam z biurem rachunkowym. Umawiałam się w sprawie dokonania rozliczeń podatkowych. Szef niestety nie zauważył, że jest to pora, w której zwykle mam przerwę i miał do mnie pretensje, że zamiast pracować to załatwiam prywatne sprawy przez telefon. Nie próbowałam nawet się tłumaczyć, bo wiedziałam, że nie ma to najmniejszego sensu. Na szczęście udało mi się po pracy załatwić wszystko, co trzeba w biurze rachunkowym http://www.finansowoksiegowe.pl/. Poszło dość gładko i szybko, co dało choć w pewnym stopniu ulgę, w porównaniu do trudnego poranka w pracy. W domu kolejne obowiązki, które mnie zwyczajnie przytłoczyły. Brakło mi czasu na zadbanie o samą siebie, a co dopiero, żeby znaleźć czas na sport lub chociaż codzienne spacery, jak zalecała pani doktor.