Na spacerku z psem

szpitalLubię sobie czasem wyjść z pieskiem na spacer, wyciszam się wtedy na łonie natury – bo chodzę do lasu – gdzie jest cisza i spokój, i oprócz spotykanych od czasu do czasu piesków i ich właścicieli – nie ma nikogo – nie liczę oczywiście rdzennych mieszkańców lasu. To taki mój sposób na wyrzucenie złych emocji z siebie, które niestety w ciągu dnia się gromadzą i jakoś trzeba dać im ujść. Idę oczywiście bez telefonu – więc nie dobijają mnie kolejne wiadomości czy facebook. Generalnie piekę dzięki temu dwie pieczenie na jednym ogniu – piesek zadowolony i ja szczęśliwa.

Dziś właśnie poszłam na taki spacerek, po dłuższym niestety czasie – bo ostatnio prawie każde popołudnie spędzaliśmy u mojego wujka w szpitalu i jak wracaliśmy – to wyjście z psem ograniczało się raczej do wypróżnienia, a nie jakiejkolwiek aktywności fizycznej. Wujek miał zawał ale na szczęście udało się go uratować, no ale niestety długo dochodził do siebie i potrzebował naszej pomocy. Także ledwie wróciliśmy z wakacji – a tu spotkała nas taka niemiła niespodzianka… Dziś już na szczęście wujek wyszedł do domu, wrócił też z zagranicy jego syn a mój kuzyn – więc przekazaliśmy wujka w dobre ręce i zaczęliśmy wracać do normalności:) Normalności po urlopowej, jak i tej szpitalnej…