Kiepsko u siostry

łódkąJak nie urok to przemarsz wojsk, jak mawiała moja babcia. Totalnie nie ogarniam dzisiejszego świata. Totalnie! No bo słuchajcie jak to wyjaśnić? Jest sobie wzorcowa para. Taka prawdziwie wzorcowa – ona za nim świata nie widzi, on za nią szaleje. Zawsze razem, nigdy osobno, mimo, że to już kilka dobrych lat po ślubie. No sielanka, prawda? A tu nagle – boom! I wszystko się kończy. Okazuje się, że On od początku małżeństwa prowadził podwójne życie. Wierzycie? Od samego początku żył sobie właściwie na dwa domy. I tyle warte były jego czułe słówka i wyjazdy w delegacje. Siostra totalnie załamana, nie bardzo wie jak się odnaleźć w takiej sytuacji. Sama ją rozumiem, choć tłumaczę, że na takiego łajdaka to jednak szkoda łez. Niech sobie nie myśli, że on jest taki wspaniały i niezastąpiony, bo żaden dla niego dar dla prawdziwej kobiety. Mam tylko nadzieję, że dobry adwokat (polecam tego)rozwiąże sprawę tak, że siostra wyciśnie z łajdaka ostatni grosz i puści go w skarpetkach. Zasłużył na to jak nikt inny.