Ferie

nartyNarty, narty i jeszcze raz narty. Nie byliśmy dawno na żadnym zimowym wyjeździe… w sumie nie wiem czemu… jakoś tak się złożyło;) Poza tym wiecie jak to jest z takimi wyjazdami – jak nie ma się za dużo kasy – to lepiej odłożyć coś na letnie wakacje. Bynajmniej my zawsze wychodziliśmy z tego założenia. Ale bardzo lubiłam jeździć na nartach – jak jeszcze nie miałam dzieci na głowie:) W każdym razie – tym razem jedziemy i to w dodatku  moją zdradzoną przez męża siostrą, którą koniecznie trzeba wyrwać z tego letargu i zmienić jej klimat. Nie ma co czekać na cud – trzeba działać. Może jak zacznie żyć normalnie – to zapomni na chwilę o całej tej sytuacji. Taki bynajmniej jest plan. No i jeszcze taki – żeby trochę się rozruszać narciarsko:)